Podsumowanie połowy sezonu NFL 2017

Dec 8, 2013; East Rutherford, NJ, USA; Oakland Raiders fans pose during tailgate festivities before the game against the New York Jets at MetLife Stadium. Mandatory Credit: Kirby Lee-USA TODAY Sports

Połowa sezonu za nami, więc czas na tradycyjne podsumowanie tej części wraz z moimi stałymi gośćmi. Tak jak w ostatnich tego typu podsumowaniach, do artykułu zaprosiłem Michała Rosiaka, komentatora NFL z ponad 20 letnim stażem obserwatorskim, wielkiego fana Oakland Raiders, oraz Karola Potasia, dziennikarza, współzałożyciela Fantasy Football Polska(klik), autora cyklu tekstów “Słowo na niedziele”, oraz podcastu “NFL PL Radio”.

W tej edycji zaproszeni goście, oraz ja, jako jedyny przedstawiciel Raider Nation Polska, zmierzyli się z ośmioma pytaniami/kategoriami odnośnie tego co działo się w pierwszej części sezonu. Nie zabrakło pytań odnośnie tego co trzeba naprawić, oraz jak widzimy drugą część kampanii. Warto wspomnieć, że jednogłośni byliśmy tylko w jednej kategorii. Jakiej? Zapraszam do lektury.

  1. Najlepszy zawodnik

Michał Rosiak: Michael Crabtree, choć trochę na zasadzie „wśród ślepców i jednooki jest królem”. Wciąż jednak, gdy myślę o pierwszych 9 tygodniach pierwsze – i chyba jedyne – w pełni pozytywne skojarzenie to właśnie Crab. W ubiegłym sezonie złośliwie określałem go mianem „Droptree” – teraz się uleczył, ale niestety zaraził Coopera. Nie zawodzi jednak jako „Go to guy” Dereka, a TD z Kansas mu długo nie zapomnę (choć najpierw chciałem go zabić za wcześniej OPI)

Karol Potaś: Pewnie powinien tu się znaleźć rozgrywający Derek  Carr, ale to byłoby zbyt proste. Wydaje mi się, że najlepszym naszym zawodnikiem jest… Jared Cook. Tak, tight end, który jest produktywny w ofensywie. To coś, co w ostatnich latach Raiders brakowało. Jared to gracz, który wie jak wykorzystywać  znakomite warunki fizyczne. Cieszy mnie, że w końcu Carr i sztab Raiders dostrzegli jak silna jest to opcja.

Kamil Słonka: Moim zdaniem najlepszym zawodnikiem w pierwszej połowie sezonu jest Khalil Mack. Może nie mówią tego jego statystyki, bo zaliczył ledwie 4,5 sacka w przeciągu pierwszych dziewięciu tygodni, ale Khalil Mack to ciągle zawodnik, który robi ogromne wrażenie na przeciwnikach i – jak nie raz widzieliśmy – standardem jest podwójne krycie Bestii z Oakland. Nie raz ten zawodnik miał sytuację w której był nawet potrajany, a wychodził z niej z twarzą. Zawsze niesamowicie zaangażowany w spotkanie, wydaje się być liderem formacji defensywnej, który potrafi otwierać pole dla innych zawodników, o czym doskonale przekonał się np. Karl Joseph grając zagrywki typu blitz po blokach Khalila Macka. Mack jest zdecydowanie najjaśniejszym punktem drużyny.

  1. Najlepszy zawodnik formacji ofensywnej

MR: Michael Crabtree, j.w.

KP: To mega trudne zadanie. Z zasady nie wyróżnia się pojedynczych zawodników z linii ofensywnej, więc postawię na linię jako całość. Nie ma co się oszukiwać, Derek ma mnóstwo czasu, by znajdować swoich zawodników na pozycjach. Robota idealna. Podobnie biegacze, którzy nie mogą narzekać na brak ścieżek. Tylko martwi fakt, że mimo tak funkcjonalnej linii, biegacze mają wiele problemów, by łamać linie defensywne rywali. Brak talentu RB jest ogromny. Ale tak krawiec kraje, jak mu materii staje i wygląda to jak wygląda.

KS: Widzę tutaj tylko dwa nazwiska, które mogą otrzymać miano najlepszego zawodnika formacji ofensywnej. Obaj zawodnicy to skrzydłowi, mowa o Michaelu Crabtreem oraz Jaredzie Cooku. Patrząc na to, co jest dla mnie większym zaskoczeniem, wybieram tight enda Jareda Cooka. Dawno w drużynie Raiders nie było zawodnika tej pozycji, który był tak produktywny: 39/55 złapanych piłek co daje 70,9%, dodatkowo niemal 500 jardów(499), średnio 12,8 jarda na chwyt. Ostatnie spotkania w wykonaniu tego zawodnika to czysta przyjemność dla oczu kibica Raiders. Jared, oby tak dalej!

  1. Najlepszy zawodnik formacji defensywnej

MR: Najlepszy kto czego? Tegoroczna defensywa Raiders to żenada. OK, czasami QB muszą rzucić w pośpiechu, ale co z tego, skoro DBs pozwalają łapać podania przy 3&kilkanaście? OK, czasami presja kończy się sackiem, ale ile razy, gdy już jesteśmy w ogródku, już witamy się z gąską… podanie leci do przodu? Jeśli już mam kogoś wyróżnić, to Navorro Bowmana. Tak, nie Macka – bo po nim spodziewałem się DUŻO więcej. A Bowman potrafił trzy dni po dołączeniu do klubu zagrać „defensywnego QB” w meczu o wszystko i zaliczyć najwięcej tackli. To był świetny nabytek, ale ani chwili w to nie wątpiłem.

KP: Khalil Mack i Mario Edwards Jr. Pierwszy zaliczył 4,5 sacka, a drugi 3,5. W przypadku Macka, jest to naturalne, bo to zawodnik wielkiej klasy. Ale mimo niezłego wyniku… liczyłem na więcej. Mack chce być najlepiej zarabiającym graczem defensywy w NFL. Ale progresu w jego grze nie widać. W 2015 roku zaliczył 15 sacków, w kolejnym 11. Teraz może to wyrówna, ale nie jest terminatorem. Nie dopada tak łatwo do rozgrywających. Robi presję, ale to za mało. Oczekuję więcej. Natomiast Mario miał trudne wejście do ligi. Raiders wybrali go w drugiej rundzie i oczekiwali, że będzie starterem na lata. Niestety tak się nie stało, w czym przeszkodziły kontuzje. Teraz – na szczęście – wrócił do pełnej sprawności i wierzę, że druga część sezonu będzie należeć do Edwardsa.

KS: Naturalnym wyborem byłby tutaj Khalil Mack, jednak wybierając go na MVP postanowiłem wskazać innego zawodnika linii defensywnej – mowa oczywiście o Mario Edwardsie Jr. MEJ w końcu – pukajcie we wszystko co niemalowane – jest zdrowy i pokazuje nam ten potencjał, jaki włodarze Raiders widzieli w nim wybierając go w drugiej rundzie draftu 2015. Mario ma w tym sezonie 3,5 sacka i najważniejsze jest to, że doskonale spełnia swoją funkcję. Wywołuje presję i sprawia, że QB przeciwnika muszą na niego zwrócić uwagę prawie tak skutecznie jak wspomniany wcześniej Khalil Mack. Mario jest ciąglw  fazie rozwojowej i liczę na to, że kiedyś będzie świetnym defensive endem.

W tej sytuacji laur należy się również NaVorro Bowmanowi, który odkąd jest zawodnikiem Raiders jest naprawdę solidny. W ostatnich spotkaniach ogląda się go bardzo dobrze i wydaje się, że jest on jednym z najjaśniejszych punktów naszej defensywy.

  1. Największy zawód wśród zawodników

MR: Amari Cooper do spółki z Marshawnem Lynchem. Ja naprawdę bardzo cenię Coopa, uważam, że to jest potencjalnie Top WR ligi, człowiek do Big Plays klasy Megatrona. I cholera tak jak pokazywał to w ubiegłym sezonie, tak teraz okazuje się być totalną klapą. Po części ze względu na dropy, ale też dlatego, że nie dostaje piłek. Pytanie, czy to kwestia playcallingu, czy po prostu nie udaje mu się urywać obrońców? Niestety nie mam czasu na oglądanie meczów na „All-22” – wtedy choć w tej kwestii wiedziałbym więcej. A Lynch… Cóż, gdyby nie tańce przy sideline z Jets, byłbym w stanie zrozumieć nieco więcej. Gdyby tańczył, a „w międzyczasie” nabijał jardy, to mógłby się nawet gibać przy rurze. Nie znał schematów blokowania? Nie zgrała się z nim O-Line? To co w takim razie przez cały preseason robił OC i trenerzy OL i RB? W aspekcie Lyncha światełkiem w tunelu wydaje się być mecz z Dolphins, jednak już na Estadio Azteca może się okazać, że to światełko to Pendolino. A jeśli tak, to pożegnałbym pożal się Boże Beast Mode’a, a w roli Power RB obsadzał Olawale. Jest lepszy.

KP: Sean Smith. Przychodził w glorii chwały od rywala z Chiefs. Wydaliśmy na niego wielką forsę. Ale wydawało się, że  robimy świetny interes i mamy CB na lata. Nic bardziej mylnego. Sean Smith prezentował fatalną formę i zasłużenie wypadł ze składu. Wciąż nie potrafię zrozumieć co się stało z tym zawodnikiem od momentu kiedy odszedł z Chiefs. To niepojęte jak gwiazda ligi potrafi zgubić formę w przeciągu kilku tygodni.

KS: Chyba nikogo nie zdziwi fakt, że wpiszę tutaj nazwisko Amariego Coopera. Niestety, Amari, ale ciągle nie jesteś tym skrzydłowym, jakiego wybraliśmy w drafcie. Skrzydłowym, który miał być legendą Raiders i – kilkakrotnie już – był porównywany właśnie z legendami Raiders, oraz legendami ligi. Na pewno nikt nie zapomni Ci tego, że łapiesz piłki jak niewyspane dziecko, a nie o to chodzi w byciu legendą w poprawnym tego słowa znaczeniu. Dobrze, że ‘Mari ma przebłyski i potrafi zagrać dobre spotkanie czy złapać fantastyczną piłkę ale przepraszam – nie potrzebuję chwytów ala OBJ, potrzebujemy skrzydłowego, który będzie miał stabilną średnią około 80 jardów na mecz. W tym sezonie masz 51,3, ale jeszcze w tamtym sezonie była to dużo lepsza liczba 72,1. Coop powinien coś z tym zrobić, bo tak jak pisałem kiedyś, włodarze Raiders mogą do niego stracić cierpliwość, a bardzo plułbym sobie w brodę, gdybyśmy stracili Coopera a on wybuchnął gdzieś w innej drużynie. Stań się naszą legendą, Coop!

  1. Najlepszy moment Raiders w pierwszej połowie sezonu

MR: Ostatnie sekundy meczu z KC. Nie wiem, czy to nie najbardziej emocjonujące chwile od kiedy zacząłem oglądać futbol ćwierć wieku temu.

KP: Nikt chyba nie wskaże innego spotkania jak TNF z Chiefs, kiedy wygraliśmy najważniejszy mecz sezonu ostatnią akcją (która też była powtarzana kilka razy, ze względu na flagi) 31:30. Sezon uratowany!

KS: Nie będę oryginalny, bo wiadomo, że chodzi o spotkanie z Chiefs, podczas TNF w siódmym tygodniu rozgrywek. To spotkanie pokazało nam, że Raiders potrafią, mogą, ale… chyba nie chcą. Bo jak inaczej to wytłumaczyć? Chiefs są jedną z najlepszych drużyn w lidze, a Raiders delikatnie rzecz ujmując… nie są. Raiders grali jak równo z równym, prezentując nam najlepszy mecz futbolu ostatnich lat, a na pewno najlepszy w wykonaniu Raiders. Ja też nigdy nie oglądałem lepszego, bardziej emocjonującego spotkania z taką końcówką. Ostatnie minuty meczu pokazały, że Raiders musieli ten mecz wygrać i nie była to wola zawodników, trenerów, ligi tylko wola Boska, bo flagi, które latały jak szalone, były dla Raiders zbawienne. Po tym spotkaniu dostaliśmy – my, kibice, nie zawodnicy – wiatru w żagle, trochę nadziei, którą odebrano nam już w następnym spotkaniu.

  1. Najgorszy moment Raiders w pierwszej połowie sezonu

MR: To był dość długi moment – trwał od 24 września do 15 października. Załamywały mnie nie same porażki Raiders, ale pożal się Boże styl, w jakim miały miejsce. Drużyna bez jaj, trenerzy bez pomysłu, zagubieni jak dzieci we mgle, koszmarny playcalling, żadnego planu B. I na koniec tego koszmaru mecz z LA przegrany zepsuty PATem. Nic tylko zrobić facepalma czekanem.

KP: Tydzień po najlepszym występie w sezonie z Chiefs przegraliśmy z Buffalo Bills. I to w sposób „naturalny”. A więc nie potrafiliśmy bronić biegów (LeSean McCoy to zawodnik wybitny, ale by pozwolić mu zdobyć 173 jardy i jedno przyłożenie to naprawdę trzeba się postarać). Beznadziejnie też kryliśmy skrzydłowych. No i mamy piękny dramat, któremu na imię 14:34.

KS: Zawsze mówiłem, że przyczyny trzeba szukać w początku, a nie końcu. Najgorszym momentem pierwszej połowy sezonu w wykonaniu Raiders jest spotkanie z trzeciego tygodnia rozgrywek, kiedy to kompletnie bezradni Raiders przegrali na wyjeździe z Washington Redskins wynikiem 10-27. No po prostu dramat. To był dramat, jak wyglądał ten mecz, jak on został zagrany, jak prowadzili go trenerzy i jak zachowali się zawodnicy. Raiders zdobyli siedem pierwszych prób, a ich całościowy zysk jardowy wynosił – uwaga – 128 jardów! STO DWADZIEŚCIA OSIEM jardów, przy 472 jardach Redskins. Derek Carr wykręcił zawrotne 118 jardów, a nasz najlepszy skrzydłowy w tym spotkaniu, Jared Cook zdobył ich 43. Najlepszy biegacz, Marshawn Lynch zdobył 18 jardów. Dramat. Przez cały sezon wskazuję na to, że to był początek naszego końca.

  1. Co należy poprawić?

MR: Wyciągnąć spod ziemi jakiegoś sensownego CB. Secondaries Raiders to w tym sezonie po-mył-ka, znośny dla mnie jest tylko łatający dziury Nelson. I oczywiście ofensywny playcalling. Dajcie Derekowi rzucać DALEKO!!!

KP: Nie ma na to prostej recepty. Ale wydaje się, że naszym zawodnikom – szczególnie w linii defensywnej – brakuje pokory. Ofensywa zresztą jej wtóruje, bo zachłysnęła się przed sezonem opiniami ekspertów, że jest wspaniała itd. A ich „doskonałość” świetnie opisuje mecz z drużyną „na poziomie”, czyli Washington Redskins. Tam „genialny” Marshawn Lynch zdobył aż 18 jardów biegiem, a Carr 118 podaniami. Jak słyszałem opinie przed pierwszą kolejką – również od zawodników z Oakland – że Raiders będą zdobywać co mecz po 40 punktów, to uznałem to za żart. I się nie oszukałem. Ale najgorsze jest w tym wszystkim to, że w ten żart uwierzyli gracze Raiders. Mleko się rozlało i oparzyło bardzo mocno.

KS: Przede wszystkim wzmocnić formację secondary, która jest podziurawiona niczym szwajcarski ser. Ostatnie informacje odnośnie Gareona Conleya wpisanego na IR list również nie napawają optymizmem. Uważam, że to właśnie przez tą formację tracimy najwięcej punktów, bo tak jak kiedyś mówił legendarny Charles Woodson, to właśnie formacja secondary obwiniana jest za najdłuższe straty jardowe, bo to ich zadanie, aby niwelować wszelkie piłki powyżej 10-15 jarda. Charles jest mentorem, więc nie można podważać jego zdania. Nie obraziłbym się, jeżeli Derek Carr miałby więcej do gadania w kwestii wyboru zagrywek i żeby był obdarowywany dalszymi ścieżkami w stronę Coopera, Robertsa czy Holtona, które byłyby po prostu bardziej produktywne, niż west coast offens, do której chcą aspirować Raiders, którzy na tą okoliczność mają tylko jednego zawodnika i jest nim Michael Crabtree.

  1. Co przyniesie nam przyszłość?

MR: Ja zawsze byłem naiwny, więc jeszcze resztkami sił trzymam się nadziei na playoffy. Tym bardziej, że nieprzerwanie mam wrażenie, że cała AFC gra „na Raiders” i czego Silver&Blacks nie schrzanią, to porażki rywali powodują, że wciąż liczymy się w walce o wild card. Ba – na upartego nawet o wygranie dywizji, toż mamy 1-0 z KC! Jeśli faktycznie w Raiders coś się „przestawiło” na lepsze w meczu z Miami, zobaczymy to w Mexico City. Szczególnie, że Patriots paradoksalnie wydają się być w tym sezonie tak do pokonania jak nigdy wcześniej (tylko, że raczej dla tych Raiders sprzed roku). Niestety Bóg Terminarzy dał nam w tym roku Eagles i Cowboys (choć w przypadku tych drugich paradoksalnie może pomóc przeciągająca się i oby nieunikniona 😉 kara dla Elliotta).

Wiele rozstrzygnie się w Mexico City. W przypadku porażki po walce – wiara zostanie. Jeśli będzie porażka po grze bez jaj – mamy po sezonie.

KP: Wierzę, że jeszcze nie wszytko jest stracone i Raiders jakimś cudem znajdą się w fazie play-off. Ale gdybym nie był fanem ekipy z Oakland, to przyszłe spotkania widziałbym w mniej optymistycznych barwach. Do końca sezonu zostały nam mecze z Patriots, Broncos, Giants, Chiefs, Cowboys, Eagles i Chargers. Przegrać możemy z każdym. Ale wierzę, że dwa tygodnie przerwy sprawią, że część zawodników zrozumie jak ogromny potencjał zespołu jest marnowany. Jak uda nam się jakimś cudem wygrać z Broncos, Giants i Chiefs to ponownie wszystko będziemy mieć w swoich rękach.

KS: Mam inne zdanie od moich przedmówców i powiem, że Raiders w tym sezonie nie ugrają nic. Kolejne spotkanie to mecz w Mexico City z piekielnie mocnymi New England Patriots. Nie wierzę, że uda nam się w tym spotkaniu powalczyć, pomimo, że w Meksyku, Raiders będą grać jak w domu. Sporą część fanów Raiders stanowią bowiem imigranci z tego kraju. Niestety, piszę to z ciężkim sercem, uważam, że Raiders nie są w stanie wyciągnąć tych rzeczonych dziesięciu zwycięstw, patrząc na to jaki mamy kalendarz. Czy bye-week pomoże wytrzeźwieć zawodnikom Raiders? Moim zdaniem, nie pomoże im nic jak publiczny blamaż, odarcie ze skóry i honoru. Jestem bardzo negatywnie nastawiony co do drugiej części sezonu i szczerze, chciałbym już to mieć za sobą. Tylko cud może poprawić sytuację Raiders, z drugiej strony, czy wygrana z Chiefs nie była właśnie takim cudem…?

Dziękuję za udział Michałowi i Karolowi, mnogość opinii na ten temat, na pewno wielu z czytelników da nowe spojrzenie na kilka spraw. Kolejny raz przekonujemy się co do tego, że ile ludzi, tyle zdań i widzimy, że w wielu kwestiach różnimy się, pomimo tego, że oglądamy tą sama drużynę i te same spotkania. Mam nadzieję, że kolejne takie spotkanie uda się zorganizować podczas podsumowania całego sezonu Raiders.


O Kamil Słonka 425 artykułów
All-Time Raider. Wielki fan Mike'a Vicka. Poza Oakland Raiders sympatyzuję Pittsburgh Steelers. Wierny fan rapu z zachodniego wybrzeża USA, trochę czapkarz, buciarz. Więc? Pogadamy o footballu?

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz...