Prysznic po meczu #23

The Oakland Raiders' Derek Carr (4) throws on the run against the Buffalo Bills in the first half of their NFL game at the Oakland Coliseum in Oakland, Calif., on Sunday, Dec. 4, 2016. (Dan Honda/Bay Area News Group)

Kolejne spotkanie Oakland Raiders, które zostanie nam w pamięci na bardzo długi okres czasu. Czy to był ten statment win, którego oczekuję od bye-week, czyli mniej więcej trzech tygodni? Można tak powiedzieć, jednak gra Raiders szczególnie w pierwszej części spotkania zostawiała naprawdę wiele do rzeczenia. Pomimo wyniku, który nie pokazywał dramatu(10-9 dla Bills) Raiders grali naprawdę słabo – przynajmniej dla mnie. Po przerwie rzeczy przybrały troszkę inny obrót. Trzecia kwarta zakończyła się remisem 14-14, co dawało prowadzenie Bills 24-23. Ostatnia, decydująca kwarta to właściwie czysta dominacja Raiders i rozłożenie Bills stosunkiem 15-0. Wynik meczu został ustalony na 24-38 dla drużyny z Kalifornii.

Pierwsza kwarta była bardzo porywająca. Właściwie, to można było zasnąć z emocji. Drużyny podzieliły ją po dwa ofensywne posiadania. Tak Raiders, jak i Bills trafili po jednym field-goalu, a posiadanie przerwane przez gwizdek sędziego oznaczający koniec kwarty przyniosło pierwsze sześć punktów dla Bills. Przyłożeniem popisał się Mike Gillislee, który potrzebował na wejście w end-zone tylko jednego przebytego jarda. Wydaje się, że Buffalo Bills zaczynają odjeżdżać drużynie z Tarczą. Drużyna Jacka Del Rio wydaje się nie przejmować tym, że ich przeciwnicy punktują i dalej trzyma się planu – to znaczy, liczy na naszego rodaka Sebastiana Janikowskiego, który na szczęście dla nich, w tym spotkaniu był perfekcyjny. Do połowy wynik spotkania wynosił 10-9 dla Buffalo Bills, ale pod koniec drugiej kwarty coś w Raiders zaczynało pękać i co bardziej wytrawni obserwatorzy mogli przewidzieć, że Raiders tanio skóry nie sprzedadzą.

Posiadanie w drugiej połowie należało do Bills, więc trzeba było spodziewać się tego, że będą chcieli odjechać. Bardzo odjechać. Wiecie co? Pisałem w zapowiedzi wydarzenia, że LeSean McCoy potrafi jednym zwodem wpędzić całą obronę przeciwnika w maliny? Dokładnie tak się stało. Pierwszy ofensywny snap drugiej połowy:

http://twitter.com/buffalobills/status/805545704265396224

Jeżeli już jesteśmy przy McCoy’u, to tak jak wspomniałem w zapowiedzi – do przewidzenia było to, że będzie on impact playerem. Co z tego wyszło? Do pełni szczęścia samego Shady’ego oraz kibiców Bills brakowało tylko jednego przyłożenia. Samo 130 jardów oraz średnia ponad 7.5 jarda na bieg robi bardzo duże wrażenie i pokazuje, że Raiders jednak nie do końca radzą sobie z tak dynamicznymi i zwinnymi runningbackami.

No niestety, nie można mieć wszystkiego…

NAME CAR YDS AVG TD LONG
LeSean McCoy 17 130 7.6 0 54

Chwilę później Bills odzyskują posiadanie i gnają do przodu. Po około czterominutowym posiadaniu kolejny raz zdobywają przyłożenie i tworzą różnicę piętnastu punktów. Tym razem dobrym biegiem popisał się Tyrod Taylor, który kompletnie zmylił ściśniętą defensywę Raiders. Nie raz widzieliśmy jak Taylor próbował tego typu akcji w tym sezonie i nie raz przynosiły one podobny wynik. Jeżeli chodzi o tego rozgrywającego, to w meczu przeciwko Raiders zdobył 30 jardów dołem w trzech próbach, co daje idealne 10 jardów na bieg.

http://twitter.com/NFL/status/805545385846374400

Dosłownie trzy minuty później, po kolejnym odkopnięciu drużyny Oakland Raiders, Buffalo Bills meldują się w polu punktowym Raiders. Kolejne, drugie już przyłożenie w spotkaniu zalicza RB Mike Gillislee, który w całym spotkaniu zdobył 49 jardów w 8 próbach. Śmiało można powiedzieć, że Mike jest typem hammer-rb. Raczej wystawiany na ostre tąpnięcie pod koniec, nisko położony środek ciężkości i uderzanie kaskiem w DL przeciwnika.

 NAME CAR YDS AVG TD LONG
Mike Gillislee 8 49 6.1 2 29

Tak czy inaczej, taktyka ta doskonale sprawdziła się przeciwko Raiders, którzy pod przyłożeniu Gillisleego przegrywali już 24-9, a ja zacząłem swoje tradycyjne lamentowanie.

Jednak tak jak wspomniałem wcześniej, wiedziałem, że prędzej czy później Derek Carr weźmie się do gry i bardzo się nie pomyliłem. W drivie liczącym dziewięć snapów, nasz rozgrywający doprowadza do zdobycia punktów przez Michaela Crabtreego. Już dawno nie widzieliśmy koneksji między tymi zawodnikami, więc to przyłożenie tym bardziej powoduje uśmiech na mojej twarzy. Jeżeli tak ma wyglądać powrót Crabtreego do swojej TD-form, to ja proszę jak najczęściej!

http://twitter.com/NFL/status/805551210220515329

Ogólnie rzecz biorąc, bardzo dawno nie widziałem w Raiders sytuacji, kiedy to aż 7 zawodników ma ponad 10 jardów zdobytych górą. To świetna wiadomość, ponieważ kolejny raz możemy powiedzieć, że Carr zaufał właściwie wszystkim. W tych najważniejszych momentach, akurat w tym spotkaniu, wolał postawić na pewniaków, jednak nie to jest istotne.

NAME REC YDS AVG TD LONG TGTS
Michael Crabtree 7 74 10.6 1 19 11
Amari Cooper 2 59 29.5 1 37 4
Mychal Rivera 3 57 19.0 0 26 5
Latavius Murray 3 23 7.7 0 10 5
Clive Walford 1 18 18.0 0 18 3
Seth Roberts 2 18 9.0 0 14 5
Taiwan Jones 1 11 11.0 0 11 1
TEAM 19 260 13.7 2 37 34

Istotne jest to, że Carr znowu przerzuca ponad 250 jardów i nie notuje żadnego przechwytu(!). Nie wiem czy można znaleźć chociaż jeden zły aspekt gry naszego QB – ale do tego zdążył nas przyzwyczaić przez cały sezon. Derek Carr jest głównym architektem naszej ofensywy i pokazuje to w dosłownie każdym spotkaniu sezonu NFL 2016.

 NAME C/ATT YDS AVG TD INT SACKS QBR RTG
Derek Carr 19/35 260 7.4 2 0 0-0 73.3 97.3

http://twitter.com/MikeAndMike/status/805743528017936384

Widać, że Raiders łapią wiatr w żagle, zdobywając przyłożenia na wszystkie możliwe sposoby. Mowa oczywiście o przyłożeniu biegiem, którego autorem był nie kto inny jak Latavius Murray. Dosłownie trzy minuty później w polu punktowym Bills melduje się właśnie Angry Tay, który nie potrzebował więcej niż jednego jarda, aby podnieść swój sezonowy licznik przyłożeń. Jeżeli chodzi o grę biegową naszej drużyny, to w końcu zaczyna to jakoś wyglądać. Co prawda nikt nie zdobył 100 jardów, jednak dwóch zawodników miało ponad 50 jardów, co patrząc na ostatnie poczynania tej formacji, jest naprawdę dobrym wynikiem.

 NAME CAR YDS AVG TD LONG
Latavius Murray 20 82 4.1 2 22
Jalen Richard 9 53 5.9 0 21

Na początku czwartej kwarty Buffalo Bills prowadzą wynikiem 24-23, jednak wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, że Derek Carr poczuł krew i nie puści, dopóki wynik nie będzie pozytywny dla Raiders. Jak czuł, tak działał. Instynktownie szukał Mychala Rivierę i Amariego Coopera w pierwszym drivie, co zakończyło się kolejnym niezrozumiałym dla matematyków działaniem.

4+89=7

http://twitter.com/NFL/status/805557770124562432

Pewnie pomyślicie sobie, że popadłem w zachwyt i nie będę się już czepiał Coopera. Na szczęście nie odczuwam zachwytu i będę się czepiał jego drop-passów, których nie jest już tak dużo jak kiedyś, ale dalej są znacznym elementem gry Coopera, oczywiście elementem negatywnym. Coop zdobył w tym spotkaniu tylko 59 jardów. Gdyby nie przyłożenie, które dało nam prowadzenie na pewno nie uznałbym tego spotkania w wykonaniu Amariego za dobre. Patrząc jednak na to, że tonący brzytwy się chwyta, nie wypada mi psioczyć na Coopera. Punkty to punkty.

Na tym nie koniec, ale w końcu możemy wymienić nazwisko tego – kogo najbardziej nam brakuje w dzisiejszym podsumowaniu. Khalil Mack! Ohh, Khalil! Co za spotkanie. Wydajesz się dziękować za tą nagrodę DPOM listopada. Rzeczy przybrały tradycyjny już bardzo dynamiczny wyraz. Mack dopadł Taylora, a dokładniej zbił jego piłkę, którą przejął Nate Allen. Później po czterech snapach Latavius Murray powtórnie melduje się w polu punktowym przeciwnika. Derek Carr podejmuje próbę podwyższenia za dwa punkty, którą skutecznie łapie Seth Roberts.

http://twitter.com/NFL/status/805562320793407488

Wynik ustalony. Raiders prowadzą 38-24 i wydają się mieć zwycięstwo w garści. Zawodnicy z Kalifornii, a szczególnie Mack nie miał ochoty odpuszczać. Sack, wybicie oraz podniesienie piłki w jednym zagraniu? To był prawdziwy koniec tego spotkania. Khalil Mack kolejny raz udowadnia, że jest jednym z najlepszych defensorów w lidze NFL.

https://twitter.com/NFL/status/805566991935254528

Niewiarygodne jest to, jak od dwóch decyzji zależny jest futbol amerykański. Myślę oczywiście o wyborze w drafcie Khalila Macka oraz Dereka Carra. I to w jednym drafcie! Reggie, dziękujemy! To właśnie oni, bezsprzeczni kandydaci do nagrody najlepszego zawodnika sezonu regularnego, oraz najlepszego zawodnika formacji defensywy, kolejny raz biorą ciężar zwycięstwa na swoje barki. Pozostaje nam mieć nadzieję, że ich barki nigdy nie będę słabsze niż są, a ich niesamowity talent jeszcze nie raz sprawi, że będę musiał się gryźć w język.

Początek spotkania był naprawdę koszmarny, ale liczy się to z jakim wynikiem schodzi się do szatni po raz drugi. Nie mam wątpliwości, że ten pojedynek jest spacerkiem przed tym, jakie piekło zafundują nam zawodnicy KC Chiefs  w czwartkowym spotkaniu serii Thursday Night Football. Na dzisiaj najważniejsze jest to, że zwyciężyliśmy z wcale nie łatwym przeciwnikiem, co w konsekwencji daje nam obrazek, który chcemy oglądać w nieskończoność.

http://www.twitter.com/DCarr75/status/805569530432888832

 

O Kamil Słonka 344 artykuły
All-Time Raider. Wielki fan Mike'a Vicka. Poza Oakland Raiders sympatyzuję Pittsburgh Steelers. Wierny fan rapu z zachodniego wybrzeża USA, trochę czapkarz, buciarz. Więc? Pogadamy o footballu?

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz...