Latavius Murray – Into the Endzone!

Latavius Murray. Urodzony 18 stycznia 1990 roku na Florydzie. Utalentowany running back, którego NFL nie zaprosiło na Combine. Dlaczego? Dobre pytanie. Jego kariera przed rozpoczęciem przygody z National Football League wyglądała bardzo imponująco. Wszystko zaczęło się…

…w Nowym Jorku. Właśnie tam jako uczeń Onondaga Central High School, młody Murray rozpoczął swoją przygodę z futbolem. Można powiedzieć, że zrobił to w świetnym stylu, gdyż w każdym z trzech sezonów był wybierany do składu All-league i All-Central New York. W drugim roku gry został zawodnikiem third-team All-state notując 1,609 jardów oraz 14 przyłożeń w sezonie. Natomiast w roku 2007 jego statystyki poszybowały ponad Empire State Building. Gatorade Football Player of the Year w stanie Nowy Jork. Zdobycze? 2,194 jardy – 28 przyłożeń oraz… 78 tackli, 3 FF, 2 INT jako zawodnik obrony. Dobrze widzicie. Latavius Murray był maszyną po obydwu stronach boiska!

Progres z sezonu na sezon. Coraz lepsze osiągi. To wszystko wpłynęło na zainteresowanie ze strony takich uczelni jak Syracuse, czy Maryland. Jednak Murray postanowił powrócić na Florydę i rozpocząć naukę w University of Central Florida, a co za tym szło, reprezentować barwy tamtejszych Knights. Przez wszystkie lata gry, Latavius uzbierał wiele nagród indywidualnych, zostając między innymi MVP zespołu oraz najbardziej wartościowym graczem ofensywnym. Dorzućmy do tego parę wyróżnień o uwielbianych przez amerykanów przesadnie długich nazwach oraz 43 przyłożenia i mamy dobry podkład na solidnego gracza NFL… Jednak bogowie futbolu wybrali dla Murraya tą trochę bardziej wyboistą drogę. Franchise player od pierwszej minuty? Światła stadionów i rzesze fanów? Niestety, ale musisz trochę poczekać, synu.

Tak jak wspomniałem wcześniej, Latavius nie został zaproszony przez ligę na Combine. Po części musiało go to trochę zaboleć, a raczej na pewno było powodem, dla którego wypadł bardzo imponująco podczas Central Florida Pro Day. Jego wyniki wyglądały następująco:

bez-tytulu

W ten oto sposób Anno Domini 2016, Latavius Murray, zastał wybrany przez Oakland Raiders ze 181 numerem draftu.

Jego przygoda w Oak-Town to również od samego początku seria progów zwalniających. Trochę ponad dwa miesiące po podpisaniu kontraktu, Murray doznał kontuzji, przez którą przesiedział cały sezon na liście kontuzjowanych zawodników. W 2014 roku po zaleczeniu wszystkich bolączek, cóż, wciąż był trzecią opcją drużyny, znajdując się za takimi zawodnikami jak Maurice Jones-Drew, czy Darren McFadden. Jednak fatalna dyspozycja obydwu panów (tak w sumie to całej drużyny bo i jak wytłumaczyć bilans 3-13) otworzyła drogę dla Murraya, który w 11 tygodniu rozgrywek debiutuje na boisku w barwach Najeźdźców. Przeciwko San Diego Chargers wybiegał 59 jardów w 7 próbach. Swoje pierwsze punkty zdobył 20 listopada przeciwko rywalom z AFC, Kansas City Chiefs. Dwa przyłożenia, w tym jedno po 90 jardowym biegu były pierwszymi akcjami dołem, które obrona Wodzów puściła w tamtym okresie. Jego zdobycze na koniec sezonu to 424 jardy oraz 2 przyłożenia.

Rok 2015 był dla Murraya przełomowy. Jones-Drew zakończył karierę, a McFadden podpisał kontrakt z Cowboys co oznaczało, że Latavius został pierwszym running backiem w Oakland Raiders. Mogąc w pełni rozwinąć skrzydła, z meczu na mecz pokazywał, że od początku powinno się na niego stawiać zamiast liczyć na zrzucenie rdzy przez McFaddena. Przeciwko Cleveland Browns (hehehehe) ustanowił rekord kariery w zdobytych jardach w meczu – 139. Mniej więcej rok temu został pierwszym zawodnikiem Raiders, od sezonu 2010, który przekroczył granicę 1000 jardów. Rozegrał wszystkie 16 spotkań notując 1,066 jardów oraz 6 przyłożeń. Tamten sezon Raiders zakończyli bilansem 7-9, a magia Jacka Del Rio powoli pokazywała swoją moc.

Kampania Raiders na sezon 2016 to dla Murraya inna para kaloszy. Jest numerem jeden w korpusie biegaczy Silver&Black. Jest osobnikiem Alfa. Jest pewnym punktem Del Rio, a czasem nawet Musgrave sobie o nim przypomni, jeśli akurat nie uprawia czarnej magii nad playbookiem. Dotychczas grał w 9 spotkaniach, w których zdobył 9 przyłożeń przy 471 jardach i oczywiście jest liderem w grze dołem.

Z sezonu na sezon widzimy ciągły rozwój Lataviusa Murraya. Zdobyte jardy, ilość przyłożeń, boiskowa inteligencja. Od początku swojej przygody z futbolem był solidnym graczem i potrafił to udowodnić przy nadarzającej się okazji. Wokół jego osoby nie było żadnego zamieszania. Nie był okrzyknięty gwiazdą już w uniwersytecie. Jest idealnym przykładem work horse, który pokazuje, że ciężką pracą oraz wytrwałością można odcisnąć piętno w lidze i stanowić o sile drużyny. Moim skromnym zdaniem młodzi adepci futbolu mogą brać z niego przykład. Praca, poświęcenie, systematyka… i 22 powtórzenia ze 100 kilogramową sztangą. Ot, przepis na sukces.

O Tomasz Józefowicz 15 artykułów
Fan futbolu i koszykówki. Z zachodniego wybrzeża kibic Raiders, ze wschodniego Giants i Knicks. Słucham starego rocka, mam wyrozumiałą dziewczynę i podobno jestem niezłym Linebackerem

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz...