Charles Woodson: Najważniejsze rzeczy, muszą być najważniejsze

Piątkowy esej, czy też po prostu tekst, który przygotował dla nas Charles Woodson wraz z ESPN. Nie wiem czy będzie to ostatni z serii, czy doczekamy się jeszcze jakiś weekendowych odsłon, ale na pewno będzie to esej opisujący ostatnie przygotowania Woodsona do spotkania z Chiefs – ostatniego oficjalnego spotkania Charlesa w karierze. Zapraszam.

Safety Oakland Raiders, Charles Woodson w niedzielę zakończy karierę futbolisty. Dziewięciokrotny Pro-Bowler dzieli się swoimi przemyśleniami dotyczącymi ostatniego tygodnia. Ten esej jest czwartym tekstem, spisanym w piątkowy wieczór.

W ostatnią niedzielę grałem ostatni mecz domowy w mojej karierze, ale treningi w tym tygodniu odczuwam trochę inaczej niż zwykle, ponieważ są to przygotowaniem do mojego ostatniego meczu. Im bliżej jesteś tego dnia, tym bardziej czujesz, że dobrze robisz podejmując tą decyzję. Każdy mijający moment, daje Ci większe poczucie komfortu odnośnie decyzji, którą podjąłeś. W czwartek na treningu stretchingowym słyszałem zawodników krzyczących: “Wood, to Twój ostatni trening. To twój ostatni trening w czwartek!”. To śmieszne, bo dopiero wtedy tak na prawdę to zrozumiałem. Ostatni akt spektaklu. Będę pamiętał ten ostatni stretching, później w wannie wypełnionej lodem. Jestem pewny, że to ostatni raz kiedy wejdę do tej wanny. Wszyscy, łącznie z ludźmi od przygotowania sprzętowego przypominali mi, że to ostatni raz kiedy przechodzę przez checklistę tego, co muszę włożyć do walizek na mecz wyjazdowy. Powiedziałem im, że chcę sobie z nimi zrobić zdjęcie przed głównymi drzwiami, przed tym jak odlecimy do Kansas City.

Kiedy w tamtym tygodniu ogłosiłem, że kończę karierę – samo to było bardzo ciężkie. Kiedy rozmawiałem z Reggim McKenziem, Markiem Davisem czy Jackiem Del Rio, to było bardzo ciężkie. Złamałem się kiedy rozmawiałem z trenerem Del Rio. Ciężko było mi się zebrać i powiedzieć: “Trenerze, to będzie mój ostatni sezon.” Prawda jest taka, że dalej mam niechęć. Mam na myśli, że samo poczucie, że jest już na to czas, nie sprawia, że faktycznie chcesz odejść. Każdy zawodnik chce grać tak długo, jak tylko będzie mógł, ale w końcu dochodzisz do tego punktu, w którym wiesz, że to się nie stanie. Kiedy czas płynie, coraz większa część ciebie akceptuje fakt, że musisz skończyć karierę.

W tym tygodniu skrzydłowy Baltimore Ravens, Steve Smith ogłosił, że zostaje jeszcze na jeden sezon, po tym jak na początku tego sezonu ogłosił, że będzie to jego ostatni sezon. Słyszę teraz od wszystkich: “Hej, człowieku! Słyszałeś, że Steve wraca na ostatni sezon. Dawaj! Teraz Twoja kolej na ogłoszenie powrotu.” Ale ja im powiedziałem, że z mojej decyzji nie ma odwrotu. Rozumiem Smitha. Ogłosił to na początku sezonu, po czym miał bardzo dobry rok, później złapała go kontuzja Achillesa, i na pewno czuł się, że scenariusz nie napisał się tak, jak on tego chciał. Wolał dać sobie jeszcze rok i zakończyć to w takim stylu, w jakim chciał zakończyć. Dla mnie, nie ma takiej drogi. Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Byłem zdolny do gry cały sezon, nawet, jeżeli grałem z kontuzjami.

Wszyscy wiedzieli, że miałem problemy z ramieniem, więc na początku sezonu musiałem odpuścić. Doktorzy powiedzieli mi, że podczas takich kontuzji może dojść do wielu innych uszkodzeń, problemy z rotatorami, czy tego typu rzeczami. U mnie było tak, że kiedy wyskoczył mi bark, od razu poszedłem do szatni na prześwietlenie, a doktor mi go nastawił – momentalnie czułem się dobrze. Powiedziałem wtedy: “Założę sobie opatrunek i będę zdolny do gry w następnym tygodniu.” Jack Del Rio nie planował, że będę grał w następnym meczu, ale ja nie widziałem siebie siedzącego na ławce, nawet jeżeli była to, tak dziwna kontuzja.

Byłoby łatwo rozproszyć się w tym tygodniu, ale jest takie zdanie, którego nauczyłem się już dawno temu. Brzmi tak: “Najważniejsze rzeczy, muszą być najważniejsze.” Dla mnie najważniejszą rzeczą jest, żeby móc wyjść na boisko i grać. To oznacza, że ciągle musisz być w gazie. Musisz robić wszystko po kolei, tak jak robiłeś to przed dojściem do tego miejsca – dokładnie w taki sam sposób. Tylko dlatego, że jest to Twój ostatni mecz, albo ostatni mecz domowy, futbol sam w sobie się nie zmienia, więc przygotowania też nie mogą być inne. Jak sezon się skończy, wiele rzeczy się dla mnie zmieni jako dla osoby, jako mężczyzny, będzie to całkowicie inne życie, ponieważ nie będę już nigdy zawodnikiem NFL. Dlatego właśnie muszę być zdolny do skupienia się na postawionym przede mną zadaniu, ponieważ tak robiłem zawsze, tak robiłem to przez całe życie. Wiem, jak schować swoje problemy do kieszeni, aby móc wyjść i być gotowym do zagrania meczu.

Moje ciało doznało wiele obrażeń przez te lata, więc, oczywiście, że musisz pamiętać o problemach związanych z wstrząsami mózgu. Nie masz wielkiego wyboru, żeby o tym nie myśleć, ponieważ teraz dużo się o tym mówi, co się dzieje w głowach były zawodników, oraz o procesach, które są przez to toczone. Ale teraz możemy wrócić do pytania o to, czy czegoś żałuję. Czy obawa o przyszłość musi prowadzić do tego, że żałujesz czego co zrobiłeś wcześnie? Nie. Kocham tą grę. Futbol pomaga mi właściwie we wszystkich aspektach mojego życia. Miałem wielką przyjemność grać na takim poziomie. Wiadomo, jest to niebezpieczny sport – ale był to niebezpieczny sport jeszcze przed tym, jak zaczęliśmy dowiadywać o problemach z mózgiem. Nie kończę kariery dlatego, że boję się tego co mnie spotka później. Patrzę na to tak, że co się stało, to się nie odstanie. Grałem 18 lat, a teraz muszę po prostu dalej żyć. Co się ma stać w przyszłości, to na pewno się wydarzy.

O Kamil Słonka 425 artykułów
All-Time Raider. Wielki fan Mike'a Vicka. Poza Oakland Raiders sympatyzuję Pittsburgh Steelers. Wierny fan rapu z zachodniego wybrzeża USA, trochę czapkarz, buciarz. Więc? Pogadamy o footballu?

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz...