Charles Woodson: Mój ostatni tydzień

ESPN wraz z Charlesem Woodsonem zaprezentowali nam esej przygotowany przez C-Wooda, oraz starszego redaktora Jima Trottera, dotyczący jego ostatniego tygodnia, jako zawodnik NFL. Myślę, że jest to dobry temat na wpis, ponieważ nie chcemy jeszcze zapominać o naszej legendzie – chcemy i jesteśmy tego pewni, że Charles Woodson nigdy nie będzie przez nas zapomniany, a my będziemy mogli czytać jego opowieści dotyczące doskonałej kariery coraz częściej. Jak widać, opowieści tych będzie więcej, ponieważ jest to pierwsza część.

Pozwoliłem sobie przygotować tłumaczenie tego eseju. Zapraszam do lektury:

Safety Oakland Raiders, Charles Woodson w niedzielę zakończy swoją 18 letnią przygodę z futbolem. Dziewięć razy wybierany do Pro Bowl – jedyny zawodnik w NFL, który zaliczył minimum 50 przechwytów oraz 20 sacków w karierze – zgodził się podzielić swoimi myślami w ostatnim tygodniu. Oto pierwsza część, opowiadająca o poniedziałkowej nocy.

Budzik był nastawiony na 6 rano, ale jak zwykle obudziłem się wcześniej. Moje pierwsze myśli nie dotyczyły futbolu. To była trasa. 40 minut jazdy z mojego domu w Danville do kompleksu treningowego w Alamenda, a ponieważ nie jestem miłośnikiem jakichkolwiek podróży, 40 minut to bardzo dużo czasu.

Lubię słuchać wiadomości podczas drogi do pracy. Wtedy dowiaduje się o tym, co się dzieje, ewentualnie dzwonię do kogoś, jeżeli jest taka potrzeba. Słucham CNN i MSNBC, więc wiem, co się dzieje na świecie. Tak wiele rzeczy się dzieje dookoła nas. Dochodzi nawet do ataków terrorystycznych i chcąc nie chcąc, muszę mieć tego świadomość. Jesteśmy w mydlanej bańce w NFL, czasami jesteśmy odcięci od wszystkiego, co dzieje się w świecie realny, na przykład strzelaniny w Chicago. Historia, która utkwiła mi w głowie, to opowieść o Tamirze Rice, chłopaku, który spacerował z plastikowym pistoletem zabawkowym i został postrzelony przez policjanta, w wyniku postrzału zmarł. Sąd uniewinnił oficera – to było za dużo, jak na jeden dzień.

Chciałem załatwić to jak biznes, tak jak robię to za każdym razem przyjeżdżając na obiekt. To bardzo ważne, żeby przejść codzienną rutynę, robić te same rzeczy, ponieważ dalej mam pracę do wykonania. Mój portret NFL nie jest jeszcze skończony i nie będzie, dopóki nie usłyszę ostatniego gwizdka. Ale mam to w głowie. Za każdym razem, kiedy tutaj jestem, o tym myślę. Wygląda to tak, że wszystko, co robię teraz – chodzę na spotkania, rozmawiam ze special-teams, biorę ciepłą i zimną kąpiel, jestem w komorze parowej – to wszystko robię właściwie po raz ostatni. W tym tygodniu musiał wygrzać swoje ramie, kolano oraz pachwiny, myślę o tym jak to będzie, kiedy mam zrobić to ostatni raz.

Śmieszne w tym wszystkim jest to, że nie potrafię na razie wytłumaczyć, kto lub co przyczyniło się do tego, że powiedziałem o zakończeniu kariery.

Obudziłem się rano, przed meczem z Detroit i właściwie od razu poczułem, że to już czas. Dlaczego? Dlaczego ten moment uderzył akurat teraz? Czułem się jakby ktoś powiedział mi: „C-Wood, pogoda w mieście jest tragiczna, nikt nie może nigdzie dojechać, mecz został odwołany.” Prawdopodobnie, nie miałbym z tym żadnego problemu. Nigdy nie czułem się tak przed meczem. Nigdy wcześniej nie pomyślałem, że dobrze by było, gdyby ten mecz się nie odbył. Z tym uczuciem, które towarzyszyło mi w niedzielę, wiedziałem, że to już czas. To wybiło mnie z transu.

Kiedy byłem młodszym zawodnikiem, zawsze powtarzałem, że jeżeli będę myślał o zakończeniu kariery, będę musiał być tego na sto procent pewny. Zawsze powtarzałem to sobie, kiedy byłem na obozie przygotowawczym, ponieważ nienawidziłem dwóch treningów dziennie. Ale obozy przygotowawcze są spoko, wtedy mnie to nie demotywowało.

Miałem wielu ludzi, którzy próbowali do mnie dotrzeć, kiedy ogłosiłem zakończenie kariery, ale momenty, które znaczą dla mnie najwięcej zostały w środku obiektu przygotowawczego. Kiedy pierwszy raz zadzwoniłem do Marka Davisa, aby poinformować go, że będzie to mój ostatni sezon, on krzyknął „Nie ma mowy, człowieku!”. Praktycznie, odczułem jakby powiedział mi: „Nie pozwolę Ci odejść. Grasz za dobrze i masz tutaj wrócić za rok!” To bardzo dużo dla mnie znaczy, że właściciel drużyny bardzo chce, żebym wrócił – mimo tego, że mam 39 lat. Później rozmawiałem z GM Reggiem McKenziem, on powiedział mi, co czuje do mnie, jako zawodnika, powiedział, że zawsze grałem w odpowiedni sposób i oglądanie mnie, sprawiało mu wiele zabawy – to również znaczy dla mnie bardzo dużo. Powiedział, że kiedy byłem wolnym agentem pierwszy raz a on był w Green Bay musiał mnie mieć. Kiedy przyszedł tutaj, do Oakland, też chciał mnie tutaj mieć. Na końcu trener Jack Del Rio powiedział mi: „Charles, myślę, że robisz to we właściwy sposób.”

Ktoś zapytał mnie dzisiaj, jaka jest różnica między moim ostatnim spotkaniem w NCAA, a ostatnim spotkaniem w NFL. Pierwszą, najważniejszą rzeczą jest to, że po ostatnim meczu w NFL nie ma już nic. Nie ma wyższego poziomu w tej grze, w którym mogę uczestniczyć, jako zawodnik. Jest to przeznaczenie, które nie było częścią żadnego wcześniej rozgrywanego meczu. Dzisiaj robiliśmy rozbiegówkę i ćwiczenia kondycyjne, Derek Carr powiedział: „Wood, zanosi się, że to będą Twoje ostatnie truchty.” Miał rację w jednej kwestii – na pewno będą to moje ostatnie truchty, jako zawodnik NFL.

Starałem się o tym nie myśleć, ale nie potrafię. Każdego dnia będzie coś, co będę robił po raz ostatni. Szczęście w nieszczęściu. To prawdopodobnie najlepsze słowa, by to opisać.

O Kamil Słonka 380 artykułów
All-Time Raider. Wielki fan Mike'a Vicka. Poza Oakland Raiders sympatyzuję Pittsburgh Steelers. Wierny fan rapu z zachodniego wybrzeża USA, trochę czapkarz, buciarz. Więc? Pogadamy o footballu?

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz...