Prysznic, czyli czas na chłodne myślenie po meczu #6

Zaczynaliśmy ten miesiąc z uśmiechem na ustach, tak kończymy go również z uśmiechem na ustach. Szkoda tylko, że cały miesiąc i tak płakaliśmy, a na moim blogu ciężko było znaleźć jakąś bardziej pozytywną informację niż pochwały skierowane do formacji defensywnej. Dzisiaj dużo się nie zmieni, bo nie jestem już takim hura-optymistą, ale nie ma co płakać. Zwycięzców się nie sądzi – ale ja, jako kibic i blogger/redaktor (niepotrzebne skreślić) chyba mam prawo to zrobić.

Poniedziałek pięknym dniem dla większości nie jest. Jedni zaczynają tragiczny tydzień szkoły inni chodzą pracować w korporacjach przy biurkach, a wracają zmęczeni jak po pracy w kopalni. A ja mam wolne! I do tego w niedzielę Oakland Raiders pokonują Tennessee Titans po meczu, który swobodnie możemy nazwać meczem na żyletki. Jednakże victory is mine – jak to mawia Jeremy Clarkson. Wynik 24-21 odsłania trochę to jak zacięty był to mecz.

Pierwsze takty tego spotkania, to 4 punty, w których ofensywa Raiders zdobyła łącznie 24 jardy, a Titans całe 10… (w dwóch drive’ach, bez first down). Następne drive’y to już pojedynek rewolwerowców, w którym z racji pierwszeństwa posiadania futbolówki wygrał rookie Marcus Mariota. Podsumowaniem tego rajdu jest podanie z dwudziestego jarda do Craiga Stevensa, który wbiegł w pole punktowe Raiders. Następnie PAT niestety, chociaż dla kibiców Raiders stety, został zablokowany i o mały włos nie skończył się przyłożeniem powrotnym… Denico Autryego. Niestety kara zdobyta przez Travisa Carrie spowodowała, że punkty nie zostały przyznane.

Odpowiedź przyszła szybko, bo już 4 i pół minuty później do end-zone Titans zameldował się Michael Crabtree, który rozegrał bardzo słaby mecz. Touchdown zaraz przy pylonie, po 7 jardowym podaniu jednak był dość uroczy i trzeba oddać królowi, co królewskie. PAT is good.

Do końca połowy ofensywy obu drużyn nie popisywały się zbytnio, ponieważ zobaczyliśmy już tylko field-goal naszego rodaka, Sebastiana Janikowskiego, który ustalił wynik połowy na 10-6 dla drużyny z Oakland. Warta odnotowania jest akcja Najeźdzców, którzy chcieli dobić przeciwnika przy zegarze 0:02. Niżej gif, pokazujący jak Seth Roberts podaje do Amariego Coopera. To nie jest częsty widok, ale przynajmniej można było się pośmiać.

https://twitter.com/SBNationGIF/status/671054263653703681

Oczywiście wszystko było legalne, bo jest to podanie w tył, ale ogólnie to Raiders zabawili się w dzieciaczków z NCAA. Takie zabawy niestety mogły się skończyć fumblem, a w konsekwencji przyłożeniem Titans. Na szczęście tak się nie stało i z delikatnym uśmiechem, oraz łzami w oczach z powodu ostatniej akcji schodzimy na połowę z prowadzeniem.

Połowę rozpoczynamy od akcji ofensywnej i w przeciągu 4 minut doprowadzamy piłkę do end-zone. Ostatecznym podaniem na 10 jardów popisał się Derek Carr, a Seth Roberts złapał je i dopełnił formalności. PAT w wykonaniu Janikowskiego się udał więc odlatujemy na dwie pozycje. I tutaj zaczynają się schody…

Ofensywny drive Marcusa Marioty zakończył się przyłożeniem i również trwał on około 4 minut. Podanie na 13 jardów do Harryego Douglasa, w które dodatkowo swoje ręce wepchał Neiko Thorpe. DPI zostało odrzucone i 6 punktów zaliczone. Następnie, zawodnicy z Tennessee podjęli decyzję o zagraniu podwyższenia za dwa punkty, które po błędzie… Neiko Thorpe, złapał Dorial Green-Beckham. I nasza przewaga poszła się paść. 14-17, z takim wynikiem odbieramy piłkę po kopnięciu. Ale powoli… pisałem, że tutaj zaczynają się schody. Jeremy Ross, punt return Raiders upuszcza piłkę, która została złapana przez Titans, a ściślej Daimiona Stafforda. To co się tutaj wydarzyło po prostu nie powinno mieć miejsca, a jeżeli już powinno być od razu naprawione, o co zadbał genialny David Amerson oraz Khalil Mack. Piękna obrona Amersona oraz sack Macka powoduje przejęcie piłki przez Raiders i kolejne cztery drive’y bez punktów.

Przy wyniku 14-17 znowu szybszym rewolwerowcem okazał się Marcus Mariota, który ustalił wynik na 14-21. Raiders mieli 4:43 na odpowiedź i tutaj znowu zaczęło się dziać… 

Zapowiadał się świetny drive, jednak nagle odcięło nam prąd. Jesteśmy w pewnym momencie 4&8, ale oczywiście gramy, bo field-goal nam kompletnie nic nie da. Podanie jest niekompletne, a ja przeżywam zawał serca. Late flag, holding defensywy. Pomyślałem, że to dar od Bogów(w sensie sędziów) i że nie możemy tego wypuścić. Później było już z górki, 12 jardów do Setha Robertsa i wynik meczu ustalony na 24-21.

To jeszcze nie koniec, bo przecież Mariota ma piłkę i 1:21 na zegarku, plus dwa time-outy. Na szczęście z pomocą przyszedł SS Nate Allen, który popisał się pięknym przechwytem, a wtedy… Wtedy było po meczu. Ahh…

Tak wyglądał mecz, w telegraficznym skrócie. Czas na jakieś statystyki, czy coś 🙂

1103233_1280x720

Derek Carr zaliczył dobry mecz, chociaż oglądając go wyglądało to nie najlepiej. 330 jardów  i trzy przyłożenia to całkiem konkretne liczby. Z pomocą przychodzi Amari Cooper(w końcu Coop!), który zdobył 115 jardów w 7 chwytach, oraz genialny w tym meczu Seth Roberts, zdecydowany MVP który miał 113 jardów, 2 TD w 6 złapanych podaniach. Nasz unit skrzydłowych spisał się nieźle, pomimo niewidocznego King Crabba, który zdobył tylko 19 jardów oraz pierwszy TD dla naszej drużyny.

Co trzeba odnotować, napisać grubymi literami. Amari Cooper ustanowił rekord pod względem zdobytych jardów przez rookiego w Raiders. Pokonał on Jamesa Fetta, którego zegar zatrzymał się na 851 jardach. Jest jeszcze jedna sprawa, do końca sezonu pozostało 5 spotkań i jeżeli Amari pozostanie zdrowy, to licznik powinien zatrzymać się gdzieś w okolicy 1200-1300 jardów. Brawo młody!

Obrona. Z wyłączeniem Neiko Thorpe spisała się bardzo dobrze. Szczególnie zawodnik pozyskany w tym sezonie CB David Amerson. Spisał się genialnymi obronami, nieustępliwością. Jest to zawodnik dla którego muszę obejrzeć ten mecz jeszcze raz i zwrócić na niego specjalną uwagę. Dość powiedzieć, że w tym meczu łącznie obroniliśmy 12 piłek, to pierwszy taki mecz spotkania z Chiefs w 2008 roku! Dodatkowo Khalil Mack, w końcu jest Khalilem Mackiem. Bestia popisała się dwoma sackami w tym jednym w ostatnim drivie, który był kluczowy dla utrzymania wyników spotkania. MackAttack wraca na dobry tor, jest liderem Raiders pod względem sacków i jest mu z tym bardzo dobrze! Co zauważyli kibice Raiders? Brak Aldona Smitha wpłynął na Macka bardzo dobrze, jest bardziej mobilny, szybszy i bardziej zdecydowany. Notuje więcej sacków i ogólnie jest lepszym zawodnikiem.

Game Ball powędrował do Setha Robertsa i jest to w pełni zasłużone wyróżnienie. Mam nadzieję, że tak jego nazwisko jak i nazwisko Davida Amersona wejdzie w słownik tego bloga i będą one odmieniane przez wszystkie przypadki w samych superlatywach.

Jak widać atmosfera w szatni Raiders jest świetna, tak jak wśród kibiców po wczorajszej wygranej. Pozostaje nam tylko życzyć naszym zawodnikom konsekwencji w zwyciężaniu spotkań, a nam… samych uśmiechniętych poniedziałków!

rawImage

Żeby nie być, aż tak stronniczym, chociaż to moja strona i chyba nikt kto mnie kojarzy, nie spodziewa się obiektywnych tekstów, trzeba chociaż trochę wspomnieć o TitansMarcus Mariota zapisał 218 jardów w 17/37 próbach. Nie jest to wielki wynik. Najlepszym skrzydłowym był Delanie Walker, który ukończył mecz z 91 jardami. Piłka w jego stronę leciała 8 razy z czego 6 razy ją złapał, najdłuższy rajd miał 36 jardów. Dołem Titans zdobyli łącznie… 5 jardów. Nie będę się nad nimi aż tak pastwił.

Defensywnie zanotowali jeden sack, Avery Williamson i nic więcej. Nie był to wielki mecz Titans, ale na szczęście przy nie najlepiej grających Raiders na boisku nie było tego aż tak widać, jak w statystykach.

O Kamil Słonka 332 artykuły
All-Time Raider. Wielki fan Mike'a Vicka. Poza Oakland Raiders sympatyzuję Pittsburgh Steelers. Wierny fan rapu z zachodniego wybrzeża USA, trochę czapkarz, buciarz. Więc? Pogadamy o footballu?

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz...