Prysznic, czyli czas na chłodne myślenie po meczu #2

Wygraliśmy. Tyle dobrego na początek. Jestem cały rozwścieczony pomimo, że kolejny tydzień z rzędu budzę się zwycięzcą, a to kibicowi Raiders nie zdarza się często. Oakland Raiders pokonują New York Jets 34-20, co tym razem nie pokazuje tego jak skutasiliśmy ten mecz w drugiej połowie.
Chciałoby się krzyczeć: Wy łajzy! Patałachy! Leserzy i obiboki! – a co! Krzyknę sobie, bo im się należy!
Nie wiem co jest winą tego jak gra Najeźdzców wyglądała w drugiej połowie meczu. Wydaje mi się, że to brak zimnej krwi i wynik młodości w kwestii “łamania tradycji”. W połowie meczu zawodnicy z Oak-Town prowadzili 21-6, po tym jak Jets jednak stwierdzili, że wolą grać w soccer. Realizatorzy zapomnieli o kimś takim jak Marquette King, bo nie było takiej potrzeby. Obrona zapieprzała jak mały samochodzik, a Derek Carr prowadził ofensywę w sposób IDEALNY.

I co z tego? Jack Del Rio jako jeden z celów wyznaczył sobie to, aby Jets musieli robić korekty w przerwie, a nie Raiders. Na papierze mu się udało. W praktyce wyglądało to tak, że zawodnicy Raiders się podpalili, nie wytrzymali presji, którą mieli na barkach po świetnym meczu z Chargers. Wyszli na drugą połowę przestraszeni, Carr już nie był sobą, Marquette King (P) musiał wyjść na boisko trzy razy, w tym o ile pamiętam dwa razy z rzędu… Nie! Nie! Nie!
Wszystko zaczęło się walić w końcówce trzeciej kwarty i jak zwykle po kilku footballowych orgazmach przyszedł czas na kilka footballowych zawałów serca. Dokładnie na 0:54 przed końcem czwartej kwarty na boisko powrócił Ryan Fitzpatrick i autentycznie, miałem przeczucie, że przy przewadze 14 punktów pierwszy QB Jets ten wynik uratuje. Na nasze szczęście Geno Smith szybko wrócił na murawę i dalej udowadniał nam, że jego footballowe IQ jest równe IQ kury, tudzież jajka.

Dobra, chyba wylałem całą żółć, która gromadziła się we mnie, czas na przyjemną lekturkę.



Wygraliśmy! – i tak powinien wyglądać ten post od początku. Pokonujemy po twardym meczu New York Jets i kolejny raz robimy “okeedoke” futbolowym specom. Tak! Po pierwsze primo, nie przegraliśmy. Po drugie primo, nie wygraliśmy jednym posiadaniem. Po trzecie primo, bruh, widziałeś Carra w pierwszej połowie!? Przypomnę statystyki Dereka: Derek Carr 23/36, 333 yd, 4 TD, 0 INT. Ostatnie kwarty zepsuły statystyki naszego QB, stąd aż 13 niecelnych podań, W pierwszej połowie Carr potrafił wyciągnąć streak 9 celnych podań. Można? Mooooożna! DC raz poczuł miętę do King Craba, TD na długości 36yd. Dwa razy wpiął wtyczkę (damn, jak to brzmi) Andre Holmesowi, najdłuższy TD na 49yd. I piękny, genialny screen play z Taiwanem Jonesem – 59 yd – który gra drugi mecz w ofensywie (wcześniej grał na CB) i zanotował piękny run przełamując trzy tackle i powodując jeden miss tackle. Pięknie? Taaaaak. To wszystko powoduje, że Carr bardzo wysoko wspina się po drabince młodych QB. Jest na prawdę mądrym rozgrywającym co pokazuje jego stosunkowo mała liczba przechwytów.

Ale przecież nie samym Carrem ten mecz żył. Przede wszystkim ośmieszyliśmy Chrisa Ivory’ego i na pewno był to jeden z kluczy do sukcesu. Jego statystyki dołem to 15 prób, 17 yd, najdłuższy run 7 yd. Tak! To mnie się podoba. A oczywiście jest to zasługą naszej formacji defensywnej, która poza paroma błędami(na prawdę paroma, te błędy można było zliczyć na palcach jednej ręki) spisała się bardzo dobrze. Zanotowaliśmy 3 sacki, głownie spowodowane nie bójmy się tego nazwać, głupotą Geno Smitha, do tego piękny przechwyt naszego HoF Charlesa Woodsona, który przesunął się na 5 miejsce listy zawodników z największą ilością intercepcji – a liczba jego 60 i 5! Kolejny raz gratulujemy C-Wood!

Teraz to na co czekają wszyscy kibice Jets, hejterzy Raiders, sceptycy futbolowi, ortopedzi, pielęgniarki, filozofowie i myśliciele. “A co by było gdyby nie kontuzja Fitzpatricka?” A kto to kuźwa wie? Wiadomo, że kontuzja pierwszego rozgrywającego zawsze boli. W przypadku kiedy back-upem jest ten… no po prostu Geno Smith, to boli jeszcze bardziej. Prawdę powiedziawszy to już w tym momencie pomyślałem, że mamy ten mecz na dłoni, kwestia czy zaciśniemy pięść, czy wiatr nam go zdmuchnie. W pierwszej połowie meczu chłopakom z Nowego Jorku nie było łatwo i właściwie nic poza kopaniem FG im nie wychodziło. No cóż, zdarza się. Koniec końców statystyki WR’ów i tak nie wypadły najgorzej. Marhsall zaliczył mecz na 108yd w 9 próbach. Decker zdobył TD zwiększając swoją liczbę wizyt w EndZone do pięciu w tym sezonie. Touchdown zdobył również Davis po zagraniu na 1yd. Do tego dwa FG z pierwszej kwarty i tak właśnie Jets “uciułali” swoje 20 punktów.

Nie wiem czy można napisać dużo słów na temat gry Jets, dopóki Raiders byli(chociaż właściwie to nie byli) sobą, nie mieli dużo do powiedzenia w tym meczu. Później Geno Smith wykonał kilka dobrych biegów. Obrona Raiders się rozluźniła i udało się rzutem na taśmę wykorzystać błąd w kryciu DJ’a Hayden’a co skutkowało przyłożeniem Deckera.

Po mimo wszystko Raiders znowu zaliczają mniej first-downs od przeciwnika, co prawda tylko o jeden, ale jednak warto to odnotować. Momentami d-line Jets był zbyt szczelny dla Lataviousa Murraya. O właśnie! Murray! O nim nie napisałem nic. Solidne 113yd w 20 próbach. Najdłuższy bieg na 26 kreseczek. Nasz RB jest dla mnie małym bohaterem tego meczu. Każde zagranie, które mu wyszło powodowało nieprawdopodobny ciąg drive’u i dawało kopa. Murray chyba jest dobrym duszkiem Kacprem w szatni Raiders. Widać, że zawodnicy go lubią i czują do siebie chemię.

Co warto odnotować po wczorajszym meczu vs. Jets:
  • Nie jesteśmy takimi chłopcami do bicia, jak nas malują
  • Nasza ofensywa jest na tyle zróżnicowana, że nawet niewielkie wykorzystywanie Coopera nie stanowi problemu w zdobywaniu punktów.
  • Nie tylko mainstreamowa młodośc jest dla nas istotna, co widać po Murray’u, Jonesie czy Autrym, który popisał się świetnym sackiem pod koniec meczu.
  • CHARLES WOODSON ZDOBYŁ 65. PRZECHWYT W SWOJEJ KARIERZE I JEST ON NA 5 MIEJSCU LISTY ALL-TIME.

Następny mecz gramy ze Steelers, ale o tym jeszcze będę miał przyjemność dla Was coś napisać. Na dzisiaj tyle, ponieważ wszystko jest zbyt gorące, żeby to roztrząsać. Polecam znaleźć highlighty, szczególnie te ze strony raiders.com, które chciałbym tutaj umieścić jednak ubogość tego bloga nie pozwala mi na wrzucanie highlightów choćby z youtube’a (na co nie pozwala również NFL).

Wszystkie zdjęcia wykorzystane w tym wpisie pochodzą z oficjalnej strony internetowej drużyny Oakland Raiders.

Jeżeli macie do mnie jakieś pytania, pomysły na rozwój mojego bloga, piszcie śmiało!

#RaiderNationPolska #NFLpl

 

O Kamil Słonka 428 artykułów
All-Time Raider. Wielki fan Mike'a Vicka. Poza Oakland Raiders sympatyzuję Pittsburgh Steelers. Wierny fan rapu z zachodniego wybrzeża USA, trochę czapkarz, buciarz. Więc? Pogadamy o footballu?

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz...