Co, do cholery jasnej, dzieje się z ofensywą?

Oakland Raiders wide receiver Michael Crabtree (15) and quarterback Derek Carr (4)celebrate a touchdown pass in the first quarter of an NFL football game against the Pittsburgh Steelers, Sunday, Nov. 8, 2015, in Pittsburgh. (AP Photo/Gene J. Puskar)

Nie chciałem pisać obszernego podsumowania ostatniego meczu z wielu powodów: braku słów, ochoty, niemocy, nawet niechęci do tych łajz Raiders. Ale właśnie wróciłem z uczelni i wpadł mi pomysł na ciekawy felieton. Mam ochotę przeanalizować statystyki dotyczące obu formacji, ofensywnej i defensywnej. Ograniczam się tylko do tych dwóch, ponieważ nasze special-teams nie popisało się od dawien dawna niczym mocnym, ani niczym złym co zasługuje na wyraźne odnotowanie w tych statystykach.

Spotkania chciałbym podzielić ze względu na wynik, czyli przeanalizuję cztery spotkania wygrane oraz sześć spotkań, w których polegliśmy. Nie będę analizował personalnie postępowania zawodników, liczą się tylko łączne wartości powodowane przez całą formację, ewentualnie daną grupę zawodników, np runningbacków.

Startujemy? 

Na pierwszy ogień chciałbym przeanalizować spotkania wygrane. Będzie to dużo bardziej miła, ale też prostsza analiza.

Bez tytułu

Ahh, jak przyjemnie… Dokładnie, aż oczy się radują, że w końcu widzę zielone W, że Raiders więcej punktów od przeciwnika. Co z tego skoro to historia. Nie daleka, ale jednak historia.

Połowa spotkań wygranych to mecze na wyjeździe(Chargers i Browns), dwa pozostałe graliśmy w domu. Patrząc na to, możemy wysnuć wnioski takie, że w domu wygrywamy zawsze jednym posiadaniem, w obu przypadkach jeden błąd mógłby kosztować nas remisem, bądź przegraną. Dobrze? Oczywiście, że nie. W domu nasza dominacja powinna być tak duża, aby jeden błąd nie świadczył o ewentualnej porażce. Na szczęście tylko w niektórych przypadkach zbyt mała przewaga dała nam popalić.

Na podstawie tej tabelki możemy również powiedzieć, że gwarancją zwycięstwa jest minimum 400 jardów(łącznie, dołem+górą). A Steelers– A Steelers później. Widzimy też, że nasza defensywa dużo częściej wymuszała straty posiadania piłki, niż robiła to ofensywa, wynik 2-7 dla D#. Pięknie, ale skoro ma się tam takich tuzów jak Charles Woodson, to czego można się spodziewać? No i tak opanowanego jeszcze wtedy rozgrywającego jak Derek Carr.

Nasza gra dołem nigdy nie była mega mocną stroną, ale popatrzcie na mecze z Browns, Chargers i Jets. Po pierwsze cytując jakiegoś polskiego kabareciarza – MOŻNA!? Można. Po drugie, nie są to drużyny, które jakoś wybitnie puszczają przyłożenia dołem – no, może poza Chargers, ale Jets? Nadal posiadają jedną z mocniejszych obron przeciwko biegom i co, 118 jardów?

Jak ja chciałbym widzieć takie cyferki w kolumnie PassY co tydzień… Myślę, że spokojnie można tutaj wyciągnąć średnią ponad 300 jardów na mecz, a to jest bardzo dobry wynik, patrząc na jednak młodego QB, jednak raczkujący jeszcze unit skrzydłowych, ten wynik jest bardzo dobry. Policzyłem, średnia pass yards = 320 jardów na wygrany mecz. No dobry wynik!

Nasz defens w dwóch na cztery mecze puścił więcej, niż zdobyła ofensywa. To nigdy nie jest dobry wynik, patrząc na to, że mimo wszystko nie mamy tej defensywy takiej złej. Jest jednak problem z bronieniem w wielu aspektach. Miałem nie skupiać się na zawodnikach, a nie mam aż tak dokładnych danych, która podformacja puściła najwięcej, ale można to jakoś wywnioskować. Najmniej błędów robią zdecydowanie linebackerzy. Tak na prawdę, to ciężko jest wskazać osobę. Myślę, że winą za takie postępowanie defensorów jest brak skupienia w kluczowych momentach meczu, no i bardzo kluczowe zmęczenie. Często zdarza się puścić coś rzutem na taśmę, w ostatniej próbie. Takie drobne rzeczy, które budują te statystyki. Prawda jest taka, że pomimo tych cyferek, to defensywa jest naszą dumą, benzyną i zapalnikiem.

No i popatrzcie na zdobycia jardowe dołem. Run defens działa – a patrząc na ostatnie występy Khalila Macka, możemy być troszkę bardziej spokojni jeżeli chodzi o ten aspekt formacji. Pomimo braku Aldona Smitha, ostatni mecz pokazał, że Mack się budzi, a jest to rzecz na którą czekam od jakichś 15 tygodni. #MackAttack!

Podsumowanie: Potrafimy się zebrać, nasza obrona daje nam wiele momentów, w których hurry-up offens ma szansę działać, a z tak młodym unitem skrzydłowych nie powinno być to dla nich problemem. Nie możemy wymagać magii od Murraya, ale tak na prawdę, on daje radę. Nie jest pewnie w TOP10 RB ligi, ale robi swoją robotę. W tych meczach zdecydowanie pokazaliśmy genialny balans. Drużyny przeciwnika nie mogły sobie odpocząć w obu formacjach. Wiedzieli, że wchodząc na boisko będą gryzieni w każde miejsce ciała.

Oby takich spotkań jak najwięcej, bo teraz czas na łzy. Mecze przegrane:

Bez tytułu2

Rozmawiając z ludźmi, którzy na futbolu amerykańskim nie znają się jakoś specjalnie, każdy wam powie coś w ten deseń. Przegrali – bo nie bronili. Wygrali – bo zdobywali punkty. A ja co powiem? To co każdy człowiek, który ma jakiekolwiek pojęcie o FA wie, że bez równowagi nie zrobisz przewagi.

Pierwsze co rzuca się w oczy porównując te dwie tabelki to zdecydowanie więcej błędów ofensywy, w których straciliśmy posiadanie. W czterech wygranych meczach popełniliśmy je dwa, tutaj tylko w jednym nie popełniliśmy błędu, a 5 z 6 spotkań przyniosło nam minimum dwa błędy. Nasza defensywa dalej wymusza dropy i to jest powód do dumy. Ratio? 13 do 7. Nawet nie chcę na to patrzeć! Fumble, przechwyty, których DC ostatnio łapie coraz więcej. To wszystko powoduje, że mamy mniej cennego czasu, aby zdobywać punkty. I o to tak na prawdę chodzi. Dajcie czas, żeby ofensywa mogła grać, a defens najlepiej niech spędza na boisku około minuty na kwartę, kończąc każdy drive stratą posiadania. Marzenia ściętej głowy…

Jedynym meczem, który nie popiera teorii 400+jardów = WIN, jest spotkanie ze Steelers, które było bardzo ostre, przez co piękne i zaskakujące. Patrząc na statystyki, aż ciężko jest uwierzyć, że przegraliśmy ten mecz. Halo. Stop. Wróć. Co zrobiła nasza defensywa? Prawie 600 jardów puszczonych to jest OGROMNA ILOŚĆ. I to właściwie był najgorszy mecz jaka zagrała nasza defensywa. Ale przy tym ile złych spotkań zagrała ofensywa, to zapominam o spotkaniu ze Steelers. We wszystkich pozostałych spotkaniach 400 jardów plus się sprawdza i to widać, bo w każdym z pozostałych meczów tych 400 jardów nie zdobyliśmy.

Trzeba też podkreślić, że jardy zdobyte dołem tylko raz, no liczmy dwa razy były godne przyjęcia. Mecz z Minny i drużyną z Pittsburgha. Poza tym niestety nasz ofensywny backcourt nie dawał nam wielu momentów chwały. No i trudno. Zdarza się, wszystko i tak leży w nogach Murraya. Jego czas jeszcze przyjdzie i będzie on siekał piękne cyferki, zobaczycie. Ja w to wierze, a moje wymagania odnośnie runningbacków są bardzo duże, bo uważam, że jest to najpiękniejsza i najtrudniejsza pozycja w futbolu amerykańskim.

Ale patrzcie tylko na zdobycze pass yards. W połowie spotkań było to mniej niż 200 jardów. Z takimi ludźmi na pokładzie jak Roberts, Crabtree, Cooper, Holmes, Wilford? No właśnie. Czasami to droppasy. Czasami rękawiczki nie kleją. Nie można też powiedzieć, że jesteśmy najlepiej uzbrojoną drużyną jeżeli chodzi o skrzydłowych, ale nie możemy narzekać, szczególnie jak popatrzymy na tak często opisywany przeze mnie aspekt jak mnogość ludzi zdobywających przyłożenia górą. Unit is deeeeeep. W ostatnich spotkaniach nie można pisać o wielkiej ofensywie. Mam nadzieję, że DC to zmieni, a następny mecz z Tennesse Titans przyniesie nam 400 jardów, z czego 300 górą a 100 dołem.

Podsumowanie: Porażki w większości przypadków spowodowane są rozregulowaniem zegarów. Dobry mecz defensywy = gorszy mecz ofensu. Nie dobrze to wygląda, ponieważ często są to rozstrzały na poziomie ponad stu jardów, a to średnio jest jakieś półtorej przyłożenia. Nie możemy zwalać wszystkiego na młodość, bo przecież w niej siła, pasja i zwycięstwo. Trzeba tylko trzymać nogę na gazie do ostatniej sekundy czwartej kwarty, tak po ofensywnej jak defensywnej stronie trawnika. Nie wmówicie mi, że dobrze skoordynowana drużyna będzie przegrywać mecze takie jak ze Steelers(sorry, ale jednak było blisko), Lions czy Bears. Nie chcę im uwłaczać, ale te spotkania były do wygrania, a twarze kibiców Raiders promieniałyby jeszcze napisem “PLAYOFFS” na czołach.

O Kamil Słonka 428 artykułów
All-Time Raider. Wielki fan Mike'a Vicka. Poza Oakland Raiders sympatyzuję Pittsburgh Steelers. Wierny fan rapu z zachodniego wybrzeża USA, trochę czapkarz, buciarz. Więc? Pogadamy o footballu?

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz...